| << | Luty 2010 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
Księga gości
|
|
2010-01-25
|
WSPOMNIENIE LATA
Szeleszczą tatułaże w sercu mym,
malowane spojrzeniem Twym.
Ster życia trzymam w uwięzi,
miłość nim czynię, pełna nadziei.
Jeszcze czuję Twój oddech,
a tesknić poczynam.
Gorąco purpurowych ust,
spojrzenie nocy w niemocy.
Drżenie serca przez motyle,
pędzlem uczucia malowane.
Na ustach resztki namiętności,
pod rzęsami widok Twój.
Ciało ozdobne w papilarne linie Twe,
dusza uniesiona miłości tańcem.

|
|
Szepniesz coś mi slodko?:
4
|
|
2010-01-04
W PUŁAPCE UCZUĆ
|
W uwięzi diamętowej kuli,
tam, gdzie mnie zamkąłeś.
Po omacku, szukam wyjścia,
centymetr po milimetrze.
Liniami papilarnymi,
przemierzam obszar uwięzi.
purpurą zroszoną nadzieją,
zaznaczam szlak wędrówek.
Drogi, które już poznałam,
ścieżki w gęstwinie tataru.
Na oślep, we mgle moczaru stąpając,
wspomnienie tęczy przywołuję.

|
|
Szepniesz coś mi slodko?:
23
|
|
2009-12-22
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
|
Wiem czego Wam mogę życzyć:
Bądźcie sobą przez każdą chwilkę w życiu,
która mija nas, jak wiatr i czas lecący.
Bądźcie takimi, jakimi Was Bóg stworzył,
nie znających potencjału drzemiącego -
cech ani negatywów.
Jesteście ludźmi, zatem nimi pozostańcie,
właśnie takimi, których kocham najbardziej!
Z dobrem i złem we wnętrzu osobowym,
z charakterem ciężkim i nieprzetworzonym!
Gdyż pięknem jesteście, takim jak pozostaliście stworzeni...
Cóż ja będę mógła później do Was mówić?
Gdy każdy z Was będzie ideałem.
No bo chciałabym pisać,
o dobru i złu w nas Samych...
Powodzenia i walki, sukcesu i ewentualnych darów,
w postaci cech charakteru.
Uśmiechu, przyjaciół, pogody ducha.
Słońca świecącego, w dni ciemne i pochmurne.
Dróg dobrych i ścieżyn życia, losu łatwego.
Zdrowia by móc w nimi brnąć.
Miłości ogrom, wedle życzenia!
Dobrego ducha, wiary i myśli w dni 2010!!!
http://www.youtube.com/watch?v=CrpjO7v3mFw&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=5oZe8o8sGcg&feature=related

ROK 2010 TUŻ, TUŻ!!!

Szampana w bród, wódeczki ciut,
kaca małego i brzuszka pełnego.
Zdartych zelówek, wielu śpiewanych solówek,
porannej kawy i wspaniałej Sylwestrowej zabawy.
http://www.youtube.com/watch?v=l3VdW9O5luQ

Stary Rok już odchodzi
i żegna się już z nami -
zostawia nas na rozdrożach
z naszymi wspomnieniami.
♥
Zmęczony i przygarbiony
Staje na moment w drzwiach,
jak gdyby chciał nam powiedzieć:
- "Co złego, to nie ja".
♥
I że się bardzo starał
być dobry i radosny -
od lata do jesieni,
od zimy aż do wiosny.
♥
Cóż...trochę mu nie wyszło,
choć nie był aż taki zły -
może jego następca
przyniesie lepsze dni...
♥
Już zegar Staruszka wygania,
przerywa pożegnanie,
a Nowy Rok w pas się kłania
i z nami pozostanie.
♥
Co z sobą nam przyniesie?
Już wkrótce się okaże.
Przyjmijmy Rok Nowy w darze
z nadzieją spełnienia marzeń.
Ps.
Dziewczyny!
W Sylwestra pijemy za zdrowie:
1-facetów którzy nas zdobyli,
2-kolesi którzy nas stracili,
3-debili którzy nas rzucili,
4- i farciarzy, którzy nas poznają;)

|
|
Szepniesz coś mi slodko?:
28
|
|
2009-12-18
Witajcie!!!
|
Odeszłam? Wróciłam?
Skądże, tak jak pisałam, myślami cały czas tu będę…i byłam…choć milczałam, pamiętałam o Was…Z całego serca cieszę się, że znów będę mogła poprzebywać wśród Was. Tęskniłam…
A teraz napiszę co u mnie…więc…U mnie ból, cierpienie, podłe doznania, niedowierzające serce. Miłość ma, kłamstwami zdobyta, czar zakochanego oszusta. To co chciałam, miałam, było tak jak marzyłam…Lecz zacznę od początku…
Ten, dla którego zaplatałam warkocze i wkładałam sukienki w kwiatki…pan J. odszedł w ciszy…Nie rzekł ani słówka…Czy to On odszedł, czy też choroba mi Go zabrała…Nie wiem…Któregoś dnia dostałam esa od Niego…o śmierci…Miesiąc bezsennych nocy i tylko płacz był mym przyjacielem…Pytałam…”Dlaczego Boże dajesz mi człowieka, przy którym jest mi dobrze i dajesz jednocześnie paskudnego raka??? Wiem, wiem to nie Twoja wina…ale ja już nie mam sił…” Któregoś dnia nie wytrzymałam i napisałam, iż oferuje, tylko albo aż, swoją przyjaźń w związku z Jego postępowaniem. Cisza…

Wpadłam w sieć żalu i rozpaczy…Poznałam pana P. Czarujący, z poczuciem humoru, zabiegał o mnie niesamowicie…Wybuchła namiętność…Widział we mnie kobietę, z którą chce spędzić resztę swojego życia i takie tam wszystkie romansidła…
Któregoś dnia spytał…-”Wyjedziesz ze mną do Niemiec?”
Zatkało mnie…-”Będę tam nikim…”
-„Będziesz tam moją żoną, kochanką i przyjaciółką…”
- "Zrealizujesz się zawodowo a ja będę sprzątaczką…Będziesz żył swoją muzyką, którą tak kochasz, a ja? Czy po to tyle się uczyłam?”
- „Nie martw się kochanie, jak będziesz ze mną, nie będziesz musiała pracować. A jeśli zechcesz to załatwimy coś dla Ciebie, jest taka możliwość, dowiadywałem się. Masz czas, żeby nad tym zastanowić się.”
Wahaniom nie było końca…Wiedział, że tu ugrzęzłam. Ustawił tjednak ak kontrakt, że będzie mieszkał w Polsce. Nieświadomie pomogłam Mu podjąć decyzję…Żyliśmy sobie zakochani, namiętni, rozpieszczani sobą, spacerując nad zamojskim zalewem, po parku, w Jego mieszkaniu, w lasach z dzieciństwa mi bliskich i ciągle nienasyceni jedno drugiego. Czas mijał nam nieubłagalnie. Godziny stawały się minutami i żal przy pożegnaniu. Szalał za mną, ja za nim…

Pewnego dnia dostaję esa od nieznanego nr…”Kim jesteś? Co chcesz od mojego męża?” Analizuję w myślach, komu ostatnio dawałam nr…Jakieś jaja cholera. Byłam w salonie, u rzeczoznawcy…Jakaś zazdrosna żonka dorwała mój nr tela hehehe, więc pytam grzecznie -” Z kim mam przyjemność?” dryń, dryń -„ Z żoną pana P., ojca mojego dziecka…Dlaczego chcesz się z nim spotkać?” Telepnęło mną…Dzwonię…Nie odbiera…Cholera jaja, może chce się mnie pozbyć?- pytam się w myślach…Odebrała…”Mogę i z panią dziś się spotkać i wyjaśnimy sobie wszystko na gorąco…” Trochę pełna obawy, zgodziła się. Za 10 min tel od Niego…Bla, bla, bla…Nie chcę Go słuchać… Drzemy koty przez esy…Winien mi trochę kasy… Potem rozmowy, pełne pretensji…Spotkanie…Powiedziałam mu, że była jedna myśl- "Nie zrezygnuję z Ciebie…" Nie miał oporów mnie znów przytulać, całować…I planował nadal podwójne życie…Wiedziałam, że nic z tego nie będzie…ale skurwiela trzeba było pociągnąć trochę za sznurki. „Co kryzys wieku średniego? Musiałeś się dowartościować?” (młodszy ode mnie 7 lat, żona o 11…) „Wybacz mi, nie umiałem z Ciebie zrezygnować, jesteś wspaniałą kobietą…”
Pamiętam jak wrócił z Warszawy specjalnie na swoje urodziny, by spotkać się ze mną…Jak kochał się ze mną i szeptał-„ Jesteś najwspanialszym prezentem dla mnie…”Dostał esa, niby od siostry, teraz wiem, że od żony – „O której wrócisz?”….Szeptał całując…”Jak mam wracać, jak jestem tu z piękną kobietą. Kocham Cie.”

Nie umiem się z tym pogodzić, dlaczego mnie okłamywał. Nie byłoby całego tego cyrku i teatru…Czy miłość Jego, aż taka była zachłanna, by mieć mnie dla siebie? Nie potrafię tego zrozumieć…Było dużo kłamstw…tylko nie Jego miłość…która trwa i trwa…Nie potrafi się z niej uwolnić…A ja? Podle się czuję, rozbita, skołowana i jakaś inna…

|
|
Szepniesz coś mi slodko?:
20
|
|
2009-12-16
miłość nie na własność...
|
Piorun ciszy oślepiający,
myśli granic balansujące.
Mgła oczy koloryzująca,
dłonie pożądaniem drżące...
Rozszarpane łaty życia,
cień kobiety szczęśliwej.
Miłość na kredyt,
cierpieniem spłacam...

|
|
Szepniesz coś mi slodko?:
8
|
|
2009-12-14
Kara za miłość...
|
Bohomazy ludzkich serc,
tłamszą miłości krzyk.
Dusze brudne zachłannościa,
zdobycz osiągnięta dla krzywd...
Człowieczeńswo, skradzione przez los,
ówczesny świat potrzebą tą.
Ludzie - maski kłamliwe,
co spędzają z powiek sen...
Oszustwa czar,
ja kobieta - cel.
Dusza omotana namiętnością,
ceną mego cierpienia...
Szarpanie uczuć co dnia,
nocy bezsennością 4 ścian.
Rozdrapywanie świeżych ran,
utarczki trójkątu - dwa na raz....
Ciało szokiem drżało,
serce bólem, w ciszy wrzeszczało.
Pajęcza pułapka, łzami opadła,
za miłość... za niewinność...

|
|
Szepniesz coś mi slodko?:
15
|
|
2009-12-10
Czarno biała szarość...
|
To co kochałam najbardziej,
stało się trudem...
[Życie]
Znów siebie szukam,
wsłuchuję w krainę istnienia...
[Zawisłam bez winy]
Radości cieszą pozornie,
szczęścia czar, łzy topią...
[Umieram za życia]
Słowa najbliższych - cierniem,
ból wbija się, w duszy oblicze...
[Pomocy]
"Czarna dama" nawiedza,
ogarnia roześmiane serce...
[Chcę żyć! - krzyczę jej w oczy!!!]
Różą czerwoną, pokłon ku mnie...
A gdzie ja?
[Odeszłam stąd, z pustą dłonią]
[Pustą dłonią, przymknęłam oczy]
Nie myśl, że masz czas...
Drugi człowiek potrzebny, by żyć...
[Miłość]

|
|
Szepniesz coś mi slodko?:
14
|
|
Dziękuję znajomym i przyjaciołom za okazaną pomoc i wsparcie. To dzięki Wam przetrwałyśmy najgorszy okres w naszym życiu...myślałam, że już będzie tragicznie...Dianka nie ma czasu... Choroba nie poczeka...Jestem ogromnie wdzieczna i serdecznie dziękuję w imieniu Dianki, bo to Jej pomogliście... a może nawet uratowaliście życie...

Wszelkie prawa Zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie, przywłaszczanie, drukowanie, publikowanie oraz wykorzystanie części tekstów, bądź też całości tekstu do celów komercyjnych lub publicznych bez pisemnej zgody autora ZABRONIONE!
Lukrecjax

| Policzmy |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
5968
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
1137
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
21
|
|
|